Dwa kraje w jeden dzień
Trasa przechodzi na słowacką stronę i wraca. Dokument tożsamości nie jest formalnością do odhaczenia — bez niego kontrola kończy się mandatem.
Dla poszukiwaczy harmonii między słońcem a wodą. Trasa wiedzie wzdłuż naturalnej granicy Pienin i łączy panoramiczne połoniny z kojącym szumem rzeki. To wyzwanie transgraniczne — wymaga nie tylko kondycji, ale i wrażliwości na różnorodność kulturową pogranicza. Szlak prowadzi od skalnych wąwozów Jaworek, przez słowackie kopce, aż po finał w sercu uzdrowiskowej Szczawnicy. Trasa jest zróżnicowana i długa: łączy klasyczny trekking grzbietowy z łagodniejszymi odcinkami dolinnymi. Trzeba pokonać znaczną odległość w ciągu jednego dnia, dlatego kluczowe jest rozłożenie sił — od wprowadzającego podejścia na grzbiet Małych Pienin, przez ścieżki w stronę Słowacji, aż po długi marsz wzdłuż Dunajca. Dwa kraje w jeden dzień i spektakularne kontrasty: rano podziwiasz Tatry z wysokich hal, po południu dotykasz tafli Dunajca w głębokim wąwozie. Szlak pozwala wrócić do Szczawnicy pieszo, zamykając wielką pętlę pienińskich doznań.
przy masie 70 kg
Trudność „trudna" wyliczył portal z długości i sumy podejść (100 m w pionie liczone jak kilometr po płaskim). To szacunek, nie ocena autora przewodnika.
Start spod Homoli. Pierwsze pół kilometra to dojście do wejścia w wąwóz — skalny kanion pełen form krasowych, jedno z najbardziej fotogenicznych miejsc w Polsce.
Wąwozem w górę, a potem na grzbiet Małych Pienin. To główne podejście dnia i ono ustawia tempo reszty. Z Wysokiego Wierchu (899 m) przy dobrej pogodzie widać naraz Tatry, Pieniny i Beskid Sądecki.
Zejście granią na stronę słowacką, w stronę Dunajca. Odcinek jest długi i mocno nasłoneczniony — tu wypija się większość zabranej wody. Czerwony Klasztor u stóp Trzech Koron to historyczna perła: klasztor kamedułów i legenda o Mnichu Cyprianie.
Drogą Pienińską wzdłuż Przełomu Dunajca — pionowe ściany skalne górują nad nurtem rzeki, a ścieżka biegnie tuż przy wodzie. Najłatwiejszy odcinek trasy i najlepszy moment, żeby zwolnić.
Powrót na polską stronę i ostatnie podejście dnia. Szafranówka (742 m) daje szeroką panoramę na dolinę Grajcarka — stąd widać już metę.
Zejście żółtym szlakiem do Szczawnicy. Po blisko trzydziestu kilometrach ostatnie zakosy do promenady idą wolniej, niż wynikałoby z mapy.
Trasa przechodzi na słowacką stronę i wraca. Dokument tożsamości nie jest formalnością do odhaczenia — bez niego kontrola kończy się mandatem.
Ostatnie miejsce przed finałowym podejściem na Szafranówkę, gdzie da się usiąść i dokupić wodę. Dalej zostaje już tylko grzbiet i zejście do Szczawnicy.
SzczawnicaPętla
Dla tych, którzy szukają prawdziwego górskiego wyzwania: trasa łącząca najpiękniejsze zakątki Małych Pienin i Beskidu Sądeckiego.
ŚredniaRowerowaSkała Kotońka
Klasyczny rowerowy wypad Przełomem Dunajca.
ŚredniaPieszaSzczawnica
Granią do węzła Pod Huściawą, dalej niebieskim i żółtym do skrzyżowania, a na samą kopułę żółtym.